Lista aktualności Lista aktualności

W Nadleśnictwie Kartuzy trwa usuwanie skutków wichury.

Minęły już dwa miesiące po przejściu nawałnicy, a w Nadleśnictwie Kartuzy praca wre. Usuwanie uszkodzonych drzew trwa głównie w leśnictwach Kamionka, Bącka Huta i Kolańska Huta. Działają zarówno maszyny, jak i pilarze Zakładu Usług Leśnych. Leśnicy podkreślają, że prace idą szybko i sprawnie.

Leśnictwa Kamionka i Bącka Huta, a także Kolańska Huta zostały najbardziej poszkodowane przez sierpniową nawałnicę. Oszacowano, że wichura powaliła ponad 37 tys. m3 drewna na terenie Nadleśnictwa Kartuzy. Minęły już dwa miesiące od przejścia żywiołu, a intensywne prace wciąż trwają.

Ogromne stosy drewna „klęskowego” w Leśnictwie Kamionka. fot. Nadleśnictwo Kartuzy

- Usuwanie uszkodzonych drzew przebiega bardzo sprawnie – obecnie pozyskano już ponad 11 tys. m3 drewna tzw. „klęskowego”, w czym bardzo pomocne są harwestery – maszyny pozwalające na szybką, a co najważniejsze bezpieczną wycinkę połamanych i przewróconych drzew – mówi Michał Majewski, zastępca Nadleśniczego Nadleśnictwa Kartuzy. – Potężna wichura nie oszczędziła również lasów prywatnych. Najbardziej zniszczone są te znajdujące się we wsiach Kamienica Królewska, Pałubice, Gowidlino. Nawałnica odcisnęła swoje piętno również na chronionych gatunkach ptaków – wiatr zniszczył jedno z gniazd bielika w Leśnictwie Bącka Huta.

Harwester – niezastąpiony pomocnik

W Leśnictwie Kamionka działa głównie harwester, czyli maszyna wielooperacyjna, nazywana też kombajnem leśnym. Ten ważący 16 ton kolos porusza się na olbrzymich, niemal dwumetrowych, niskociśnieniowych oponach o charakterystycznym bieżniku. Dzięki temu udaje się zmniejszyć poślizg kół i nacisk na podłoże. Steruje nim z kabiny operator o wysokich kwalifikacjach, którego niemal nie widać. W oczy rzuca się zwłaszcza głowica tnąca zawieszona na długim hydraulicznym wysięgniku.

Harwester pracujący w Leśnictwie Kamionka. fot. Nadleśnictwo Kartuzy

Szacuje się, że jeden harwester potrafi ściąć, okrzesać, i przygotować do wywózki nawet 200 drzew dziennie. Według danych Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, w Polsce pracuje około 520 harwesterów, a np. w Szwecji aż 2200. Większość jest własnością prywatnych przedsiębiorców. Nowa maszyna kosztuje około 1,8 mln zł. Pierwszy harwester został wprowadzony w Szwecji, już na początku lat 80 XX wieku. W Nadleśnictwie Kartuzy, po raz pierwszy użyto tej maszyny w 2006 roku w Leśnictwie Wygoda, na powierzchniach pohuraganowych.

Harwestery najlepiej sprawdzają się w drzewostanach iglastych – sosnowych i świerkowych. Pracują także w drzewostanach liściastych, głównie brzozowych i olchowych. Są szansą nie tylko na efektywną i sprawną wycinkę, ale także na szybki ratunek drzewostanów uszkodzonych na skutek klęsk żywiołowych – tak jak w Leśnictwie Kamionka. Praca w gąszczu powalonych drzew jest dużym zagrożeniem dla pilarzy, operatora harwestera chroni mocna klatka kabiny. Ryzyko wystąpienia wypadku jest nieporównywalnie mniejsze niż przy ścince pilarką spalinową.

Zbigniew Suchta, leśniczy Leśnictwa Kamionka potwierdza, że harwestery znacznie usprawniają pracę.

- Maszyna ta jest niezastąpiona w uprzątaniu niebezpiecznych drzew, powalonych i połamanych przez wiatr. Do tej pory uprzątnięto już w leśnictwie drewno na 20 ha lasu, pozyskano 4,5 tys. m3 drewna – mówi. – Dodatkowo na uprzątniętej powierzchni inne specjalistyczne maszyny zmielą pozostawione gałęzie i przygotują glebę pod sadzenie. Pogoda nam nie sprzyja. Ciągłe opady deszczu sprawiają, że na niektóre powierzchnie ciężko jest wjechać maszynom, ale i tak praca idzie w miarę szybko.

Widok tuż po wichurze w Leśnictwie Kamionka. fot. Nadleśnictwo Kartuzy

Uporządkowana powierzchnia. fot. Nadleśnictwo Kartuzy

Jednak nie tylko maszyny działają na uszkodzonych powierzchniach. Ważna jest również praca pilarzy, którzy docierają tam, gdzie maszyna nie może wjechać, np. na teren o dużym nachyleniu lub też nie poradzi sobie z danym gatunkiem drzew. Tak jest w przypadku cennych sortymentów bukowych.

W lasach pracuje też forwarder. fot. Nadleśnictwo Kartuzy.

Taki las będzie tu dopiero za sto lat…

W trakcie nawałnicy zniszczeniu uległ także 13 ha fragment pięknego lasu bukowego nad Jeziorem Ostrzyckim w Leśnictwie Kolańska Huta. Rosnące na stoku stuletnie drzewa tworzyły wysokiej jakości drzewostan nasienny. Niestety wieloletnia praca leśników, którzy dbali o to miejsce, została zniszczona podczas tej jednej nocy.

Widok na Ostrzycki Las od strony Koszałkowa. fot. Nadleśnictwo Kartuzy

- Siła żywiołu jest wielka, a takie doświadczenie jeszcze bardziej uczy pokory wobec przyrody. Taka jest praca leśnika. Planujemy, urządzamy las, a okazuje się, że przyroda jest silniejsza – mówi Magdalena Baran, leśniczy z Kolańskiej Huty.

W Kolańskiej Hucie ze względu na ukształtowanie terenu i rodzaj drzewostanu, przy usuwaniu wywrotów i złomów pracują głównie doświadczeni robotnicy, a także forwarder czyli ciągnik do zrywki drewna krótkiego. Pomocny jest też koń pociągowy.

- Do tej pory pozyskano już drewno na powierzchni 3 ha. Były to najbardziej zniszczone obszary. Jeśli dalej praca będzie szła w takim tempie, być może uporamy się z nią do końca roku – mówi Magdalena Baran.

Jak podkreśla, w leśnictwie działają doświadczeni pilarze, niektórzy z nawet 20-letnim stażem pracy. Dzięki ich wiedzy i profesjonalizmowi, prace idą bardzo sprawnie, chociaż wolniej niż gdyby to robiła maszyna.

Zniszczone buki w Leśnictwie Kolańska Huta. fot. Nadleśnictwo Kartuzy

- Teraz trzeba zakasać rękawy i pracować, by las mógł dalej rosnąć – podkreśla Magdalena Baran. – Szkoda tylko, że nasze pokolenie już nie zobaczy tak pięknych buków w tym miejscu. Taki las będzie tu dopiero za sto lat…

Po zniszczonych bukach pozostanie nie tylko wspomnienie, lecz namacalny ślad. Znakomite kolańskie buki zastąpione zostaną przez swoich „potomków”. W ich miejsce leśnicy posadzą sadzonki, które wyrosły właśnie z pozyskanych tam wcześniej nasion.